Amputowali mi serce, ale nie czułam bólu. Było to coś w rodzaju ulgi, wybawienia.
Czy żyję? Nie wiem. Ja istnieję. Tylko, istnieję. Oddycham, widzę, czuję, słyszę, ale nie żyję. W każdym bądź razie nie czuję, że żyję. Moja dusza nie istnieje. Jest tylko wypompowane z uczuć ciało, które już chyba nigdy nie pokocha.